I to by było na tyle - więcej pisać nie trzeba, bo też i filozofii specjalnie w tym nie ma... Ale jakby ktoś potrzebował, służę uprzejmie. Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad zakupem serwera wydruku, nawet mógłby pracować z drukarką wyposażoną w łącze równoległe (moja akurat ma i USB i Centronicsa), niestety ciągle blokuje mnie cena - jak na niewielki stopień komplikacji i niezbyt zaawansowaną technologię ciągle za wysoka, nawet w przypadku printserverów LAN-owskich. Wczoraj, grzebiąc bezmyślnie w internetach, natknąłem się na artykuł poświęcony malinie i gdzieś na początku przeczytałem, że ludzie robią z RaspberryPi przeróżne ustrojstwa, w tym centra multimedialne, serwery wydruku... I tu dostałem nagłej eureki ... Przecież malina u mnie się ostatnio nudzi, a drukarkę udostępniam laptopowi żony przez komputer stacjonarny, który musi być włączony itd., a jest to - jak na porządną stacjonarkę przystało - kobyła i bomba energetyczna... A RaspberryPi, zasilany z zasilacza impulsowego,...
Zapiski poświęcone programowaniu, IT, elektronice i okolicom, zgromadzone w latach 2010 – 2016.