niedziela, 1 marca 2015

Bezbolesne przejście z Androida na Windows Phone - część pierwsza.

Android to bez wątpienia najpopularniejszy obecnie system operacyjny dla urządzeń mobilnych (generalnie dla "niepecetów"), lubiany przez użytkowników i programistów, bazujący na jądrze Linuksa, czyli mający korzenie i genezę w tak przeze mnie cenionym otwartym oprogramowaniu. Jednak jeśli nie jest zainstalowany na mocnym sprzęcie, Android potrafi do siebie perfekcyjnie zniechęcić każdego użytkownika, który oczekuje od swojego np. smartfona tej jednej, prostej rzeczy – płynnego działania.
Zdaję sobie sprawę, że być może moje pojęcie na temat płynnego działania jest inne, niż być powinno z punktu widzenia większości użytkowników systemu rozwijanego przez Google, jak i samych zapewne twórców tego systemu, ale jednak pozwalam sobie zachować własne zdanie... A ponieważ dawno już minęły czasy, gdy doskonale się bawiłem przy grzebaniu w sprzęcie, instalowaniu systemów i ich podrasowywaniu, kompilowaniu jądra Linuksa itd., więc wszelkie "rootowania", podmienianie ROM-ów czy inne sztukowanie telefonów–półproduktów (no bo jak inaczej nazwać produkt, w którym trzeba kilka dni intensywnie grzebać i tracić gwarancję, żeby cokolwiek działało?) nie jest dla mnie. A tym bardziej dla Zwykłego Użytkownika.
Jeśli zatem ktoś się uprze przy Androidzie, to pozostaje mu szukać czegoś raczej z górnej półki, z trzema lub czterema gigabajtami RAM, kilkurdzeniowym procesorem i "cyjanogenem" instalowanym domyślnie... Taka konfiguracja podobno gwarantuje płynne działanie.
Jeśli zaś nie chcemy już Androida, to mamy dwa wyjścia:
  • iPhone;
  • Microsoft (dawniej Nokia) z Windows Phone 8.1 (póki co).
W pierwszym przypadku musimy dysponować nieco większą gotówką, chyba, że chcemy jakiś niewspierany model – miesiąc temu była wyprzedaż iPhone 4S za 1200zł. W drugim przypadku już nawet za 600zł jesteśmy w stanie dostać telefon, który będzie działał bardzo płynnie, stabilnie, będzie wygodny w obsłudze – i to bez zabiegów "rootowania" czy innych podmianek. I w przypadku którego 1GB RAM będzie ekstrawagancją, zalecaną głównie graczom chcącym się bawić w najnowsze tytuły.

Nie da się ukryć, że wpis jest tendencyjny, tak nawiasem. Ale co tam.

To, co mnie ujęło w Nokii Lumii 630, to przede wszystkim prostota tego modelu, brak zbędnych (dla mnie) dodatków, a przede wszystkim zaskakująca wygoda obsługi. Nie tęsknię za pięcioma czy siedmioma pulpitami upstrzonymi ikonkami i widgetami. Kafelki są naprawdę niezłe (na telefonie; w przypadku komputera jestem raczej konserwatystą ;-)). No i parametry sprzętowe – o dziwo, dla systemu Windows Phone wystarczające, dla Androida... No cóż, dla Androida tak ze sześć razy za mało RAM-u...

A teraz kilka słów na temat zasadniczy, czyli jak zastąpić nasz dotychczasowy telefon androidowy czymś działają... znaczy urządzeniem z systemem Microsoftu. Lumią dokładnie.
Większość popularnych aplikacji mobilnych ma odpowiedniki i wersje dla WP, jednak zdarzają się przypadki, gdy trzeba szukać alternatyw. Tak więc na początek trzy rzeczy.

Po pierwsze: przeniesienie kontaktów. Otóż Microsoft nie udaje, że Google nie istnieje, więc bez problemów można zsynchronizować kontakty z nowym telefonem za pomocą konta Google. A jeśli dołączymy do tego kalendarze i pocztę (dwa z trzech produktów Google, które bardzo lubię), to pełnia szczęścia.

Po drugie: Feedly. Otóż nie ma dla Windows Phone oficjalnej aplikacji dla Feedly, czyli serwisu, który przejął schedę po Czytniku Google'a, i dobrze, bo gdyby miała działać tak, jak androidowa... Zamiast Feedly mamy zatem np. Phonly. Wystarczy się zalogować za pomocą tego samego konta, które używamy w Feedly.

Po trzecie: Pocket. Wiele osób używa serwisu Pocket jako pewniejszej opcji dla zakładek, ulubionych itp. I znów – oficjalnej aplikacji dla WP nie ma. Jest więc Poki. Działa. Jak wszystko na WP ;-)

Żeby jednak nie było, że tylko pieśni pochwalne tutaj umieszczam, muszę też nieco ponarzekać. Ale tylko nieco. Otóż aplikacja mobilna mBanku jest bardzo słaba, a ostatnio, na skutek (chyba) zmian w usługach sieciowych banku (czekam na odpowiedź konsultanta), ma problemy z uruchomieniem się. Dalej, Google z jakichś powodów (nie znanych mi, a nie szukałem, o co tak naprawdę chodzi – może powód jest poważny) udaje, że nie ma systemu Windows Phone, więc nie ma też aplikacji dla usług Google'a, głównie Google Plus. Z drugiej strony, pamiętam, że mój androidowy telefon dostał potężnego kopa wydajnościowego po odinstalowaniu wszystkich aplikacji Google, łącznie z wyszukiwarką, tak więc...

Zatem – koniec części pierwszej.