niedziela, 18 września 2011

Ostrożnie z "lawinową" aktualizacją Ubuntu!

Od niemal półtora roku jestem szczęśliwym użytkownikiem Ubuntu 10.04 LTS (obecnie 10.04.3) jako jedynego, głównego systemu operacyjnego na moim komputerze stacjonarnym. Jest to szalenie wygodny OS - głównie do pracy, ale i do rozrywki. Dystrybucja, na którą się zdecydowałem, ma wielu - że ich tak określę - oponentów, przeciwników nawet, ale - jak zwykł mawiać mój znajomy - linux to przede wszystkim linux. Wcześniej uzywałem linuksów różnej maści, ale nigdy jako głównego systemu - zwykle wirtualizowałem, a dawniej, zanim sprzęt pozwolił na wirtualizację, wydzielałem sobie kawałek dysku i robiłem dual-boota.

Do rzeczy jednak.

Ubuntu zwykle jest całkiem nieźle opracowaną dystrybucją, choć moim numerem jeden zawsze był SuSE (tam jest YAST - miodzisko wśród programów do zarządzania systemem). Wybrałem linuksa Ubuntu bo nie jest hardcorowy (sport pod tytułem "grzebanie w systemie 24/7 i podniecanie się najdrobniejszymi efektami" to już dla mnie przeszłość) i jednocześnie bazuje na legendarnym (kultowym?) Debianie. No i łatwość aktualizacji... niestety momentami zgubna. Otóż żeby dysponować ciągle w miarę aktualnymi wersjami różnych programów, trzeba zwykle dodawać do systemu zarządzania pakietami oprogramowania nowe repozytoria - Canonical raczej nie dźwiga wersji poszczególnych programów w ramach danej dystrybucji; dostarcza co najwyżej poprawki. Owe repozytoria są oczywiście czysto społecznościowe i choć w znakomitej większości dostarczają działających programów i bibliotek, może się zdarzyć, że nasza "pazerność" na najnowsze wersje odbije się na stabilności systemu. Wczoraj tego właśnie doświadczyłem - chciałem bardzo dźwignąć wersję Shotwella (mojego ulubionego programu do zarządzania zdjęciami), więc musiałem zaktualizować całą masę pakietów. Przejrzałem je i uznałem, że w zasadzie nie mogą namieszać (parę zaktualizowanych bibliotek związanych z multimediami itp.). I zaktualizowałem. Pierwszy szok: Shotwell się sypie. Cofnąłem do mocno starej wersji - zadziałała. OK, zrestartowałem więc komputer - czasem jest to niepotrzebne, ale zwykle tak robię po większych aktualizacjach. Okazało się, że "poległ" GDM - zamiast okna logowania miałem czarny ekran. Przekonfigurowałem więc system na logowanie użytkowników w trybie tekstowym, przejrzałem logi, znalazłem powód (błąd związany z przetwarzaniem przez GDM wyrażenia regularnego - popularny, ale w mojej wersji systemu niemożliwy do usunięcia prostymi i znanymi sposobami), podjąłem próbę cofnięcia wersji zaktualizowanych pakietów - niestety, proponowane przez system rozwiązanie (ech, zależności...) było trudniejsze, niż potencjalna reinstalacja Ubuntu. Ponaprawiałem więc co się dało, wyłączyłem GDM, zainstalowałem LXDM (też się sypał), w końcu zdecydowałem się na SLIMa - i działa, da się pracować.

A straty?

Cóż, nie skorzystam z GDMa (nie działa przełączanie użytkowników, jak również musiałem usunąć hasła z baz kluczy, bo pojawiało się po zalogowaniu to denerwujące okienko z prośbą o odblokowanie), Midnight Commander zapomniał o tym, jak się kopiuje i przenosi pliki (serio, nie wiem, o co kaman; w każdym razie zamieniłem go na lfm), notify-osd nie wyświetla pełnego dymku z wiadomością, tylko kreskę z cieniem (szczegół, choć dymki były fajne; zamieniłem na stary notification-daemon - okienka zamiast dymków też ujdą). I pewnie coś jeszcze, czego nie odkryłem. Mam jednak nadzieję, że jeszcze przez jakiś czas popracuję swobodnie, bez konieczności instalowania nowszej wersji (od zera oczywiście).

Wnioski?

Odrobina pokory - zawsze powinniśmy rozważyć, czy ma sens podejmowanie ryzyka położenia świetnie spisującego się systemu tylko dlatego, żeby się podniecać wyższym numerem wersji jakiegoś programu... Aktualizujmy z głową :-)

środa, 14 września 2011

wtorek, 6 września 2011

Przegląd prasy, czyli kolejne ciekawe artykuły

Tym razem dwa linki do artykułów poruszających kwestię bycia dobrym programistą oraz jeden do ciekawego bloga wyjaśniającego, czym tak naprawdę jest REST, czyli które API są RESTowe, a które nie. I kiedy :-)
Zapraszam do lektury.

Become a Good Programmer in Six Really Hard Steps
Top Ten Most Influential Programming Books of All Time
Clarifying REST