Przejdź do głównej zawartości

Windows Phone i wakacje – czyli bezbolesnego przejścia z Androida na Windows Phone część druga.

Zamiast wstępu

Witam po dość długiej przerwie, spowodowanej pracą, brakiem weny, czasu itd.
Minęło kilka miesięcy, odkąd stałem się użytkownikiem telefonu z systemem Windows Phone 8.1 i muszę przyznać, że euforia trwa nadal. Urządzenie, mimo zawalenia aplikacjami i plikami wszelakimi, nadal działa płynnie, stabilnie i szybko – czyli tak, jak urządzenie mobilne działać powinno. W tym czasie moja Nokia przeżyła kilka upadków, sporą wilgotność otoczenia, wysokie temperatury i kilka górskich wypraw. Mimo zaledwie 5-megapikselowej matrycy aparatu/kamerki zdjęcia są naprawdę niezłej jakości – doszło nawet do tego, że w celu zwiększenia wygody podczas odpoczynku wakacyjnego zrezygnowałem z zabrania na wczasy prawdziwych aparatów fotograficznych. I dobrze na tym wyszedłem, mimo, że doskonale wpisałem się  stereotyp turysty, który wszędzie łazi z komórką i wszystko foci...
W tej części – chyba ostatniej, nie jestem pewien – cyklu o migracji z Androida na Windows Phone zająłem się właśnie wakacjami z windowsowym smartfonem, postrzeganymi przez pryzmat kilku niezbędnych aplikacji (nie podaję linków ze względu na chwilowy chaos panujący na witrynie sklepu z aplikacjami; z poziomu aplikacji Sklep Waszego telefonu wszystko jednak bez problemu znajdziecie).

Wspomnienia

Wspomnienia z wakacji to oczywiście przede wszystkim zdjęcia i filmy. Robimy ich dużo i najczęściej tylko raz oglądamy, ale jednak... Oto kilka aplikacji, które polecam każdemu amatorowi zdjęć, nie tylko wakacyjnych. Wybór subiektywny – czyli lubię i używam.
  • Lumia Camera – wygodny, prosty w użyciu aparat fotograficzny i kamera wideo (od tego zaczynamy ;-))
  • Lumia Kreatywne Studio – podstawowy edytor fotografii plus kilka ciekawych efektów – w tym szalenie modny tilt shift;
  • Lumia Panorama – zdjęcia panoramiczne, a dokładnie panoramy składane z wykonywanych kolejno zdjęć; w górach idealna.
  • Lumia Selfie – wiadomo, dla wielu to podstawa ;) – jeśli Wasza słuchawka nie posiada przedniej kamerki, aplikacja doskonale sobie poradzi z główną, czyli wykryje twarz(e), dopasuje ostrość, zasygnalizuje ten fakt dźwiękowo i wykona fotkę; potem jeszcze możliwa podstawowa obróbka;
  • Lumia Storyteller – pozwala zapanować nad zdjęciami, grupując je w opowieści – automatycznie według daty i miejsca wykonania (chyba każdy ma włączony zapis lokalizacji wykonania zdjęcia? Nie? To włączcie – w WP to naprawdę działa!) lub ręcznie, według naszego uznania; opowieści można publikować w dedykowanym serwisie oraz na podstawie wskazanej opowieści można wygenerować krótki filmik (w oparciu o wybrane fotki) z podkładem muzycznym. Naprawdę polecam jeśli chcecie w ciągu około 30 sekund pokazać komuś, jak było i żeby przy tym nie zasnął ;)
  • Gloomlogue – masa ciekawych efektów i opcji edycyjnych;
  • Hyperlapse Mobile – dla wszystkich, którzy uwielbiają filmy poklatkowe; program cechuje prostota i niezła stabilność obrazu w efekcie końcowym;
  • GeoPhoto – rozmieszcza Wasze zdjęcia na mapie, dzięki czemu wiecie, gdzie je wykonaliście; pomaga zapominalskim, ale nie tylko. Oczywiście trzeba mieć włączoną opcję zapisu lokalizacji w pliku zdjęcia.
Przykład panoramki wykonanej za pomocą aplikacji Lumia Panorama (widok z Wielkiej Raczy)

Pochwalić się światu 

Jeśli już wykonaliśmy zdjęcie, to zapewne chcemy się pochwalić światu ;-) Jest wiele serwisów zdjęciowych, ale i tak rządzą sieci społecznościowe. Jeśli fotki, to oczywiście Instagram, ale również Facebook i Twitter. Google+ coraz mniej się liczy, a szkoda, bo opcje publikacji zdjęć ma bardzo bogate. O ile Facebook i Twitter są doskonale wspierane przez ekosystem Windows, o tyle Google+ jest traktowany niestety adekwatnie do stopnia popularności. Nieliczne aplikacje klienckie tego serwisu, dostępne w sklepie Windows, nie nadają się praktycznie do użycia, a sam Google chyba również traktuje system Windows Phone adekwatnie do jego popularności ;-)
A oto aplikacje, które polecam dla popularnych serwisów społecznościowych:
  • 6tag – najlepsza aplikacja mobilna wszech systemów obsługująca Instagram; autorem jest Rudy Huyn, którego produkty można polecać w ciemno :) Warto zauważyć, że oficjalna aplikacja Instagrama na WP zatrzymała się na wersji BETA jakiś czas (ponad rok?) temu i działa bardzo źle;
  • MeTweets – jedna z alternatyw dla Twittera (oficjalna aplikacja w dużo lepszym stanie, niż Instagram), lekka i prosta w użyciu; niestety, nie integruje się z podsystemem udostępniania WP ani z Kontaktami, ale da się bez tego żyć; używam obu apek, zarówno oficjalnej, jak i MeTweets, tyle, że pierwsza nie generuje powiadomień i nie działa w tle (obie rzeczy wyłączyłem), a służy jedynie do integracji Twittera z systemem (a dokładniej z Kontaktami).
Nie używam niestety serwisu Vine, ale mówi się, że najlepszą aplikacją dla tej usługi, lepszą nawet niż oficjalna, jest 6sec, również autorstwa Rudy'ego Huyna.
Jak już nieraz wspominałem, Facebooka nie używam ;-)

Żeby się nie zgubić

Pierwsza w systemie Windows Phone i w mojej słuchawce rzecz, która wywołała u mnie wielkie Wow!, to usługi lokalizacyjne (poza oczywiście szybkością działania i stabilnością ;-)). Microsoft postawił na prostotę – jeśli chcemy używać usług lokalizacyjnych (GPS i inne), to po prostu je włączamy. Dosłownie jedną wajchą, bez miliona dodatkowych opcji. Działają szybko i precyzyjnie, w przeciwieństwie do innych systemów (hm, hm... ;-)), gdzie trzeba było czekać na "fix" po przełączeniu tych wszystkich wajch...
Aplikacje, które mogą się przydać  podróży, to przede wszystkim:
  • HERE Maps (lub wbudowane, systemowe Mapy) – podstawa to dobre mapy offline z różnymi opcjami zaznaczania miejsc, wyszukiwania itp.
  • HERE Drive+ – do map offline przydaje się czasem nawigacja, zarówno samochodowa, jak i dla pieszych; mówią, że ta jest jedną z lepszych dostępnych za darmo;
  • JakDojadę – jeśli jesteś w mieście i chcesz się trochę poprzemieszczać komunikacją publiczną, serwis JakDojadę zwykle stara się pomóc;
  • MapFactor GPS Navigation – a jeżeli nie lubisz map Here czy Google, MapFactor oferuje mapy offline bazujące na OpenStreetMap; dodatkowo zawiera ciekawą opcje nawigacji rowerowej;
  • MarineTraffic – serwis i aplikacja; pokazuje aktualne położenie statków na morzach i oceanach; udostępnia dane i zdjęcia związane ze wskazaną jednostką pływającą i dostarcza wielu innych, ciekawych funkcjonalności dla miłośników żeglarstwa, marynistyki, amatorów i zawodowców;
  • SeeMap WP – absolutny must-have każdego turysty! Aplikacja pozwalająca wyświetlać znane i lubiane przez turystów mapy wydawnictwa Compass i innych (dokładny opis w serwisie http://www.compass.krakow.pl/), a ponadto pokazuje Twoją lokalizację na szlaku i dostarcza kilku interesujących opcji (definiowanie tras itp.); nie wymaga połączenia z internetem (jedynie jeśli chcemy pobrać nową mapę, ale to robimy w zaciszu domowym planując wyprawę); aplikacja za darmo, natomiast mapy musimy zakupić – są nieco droższe niż ich papierowe odpowiedniki, ale naprawdę warto (elastyczna licencja). Wypróbowałem w górach kilka dni temu – w połączeniu z rewelacyjnie działającymi usługami lokalizacyjnymi mojej słuchawki i praktycznie nieodczuwalnym zużyciem baterii, mimo nieraz braku zasięgu sieci komórkowych, sprawowała się bez zastrzeżeń. Wersja dla WP nie została póki co wyposażona w opcję modelu 3D mapy – podejrzewam, że twórcy dobrze poznali użytkowników telefonów z Windows Phone i zdali sobie sprawę, że są to osoby potrafiące czytać poziomice ;P

Dla zdrowia

No i jeszcze tylko kilka słów o zdrowiu. Że trzeba o nie dbać, wiemy doskonale wszyscy. Stąd popularność wszelakich "endomondów", które wraz z siecią sklepów Decathlon spowodowały, że ludzie biegają i biegają, a czasem też jeżdżą na rowerach ;-)
Z aplikacji, których używam, polecić mogę w zasadzie dwie:
  • Runtastic PRO – znany i lubiany serwis z ekosystemem aplikacji do monitorowania i wspomagania treningów; jedna z najlepiej opracowanych aplikacji dla Windows Phone;
  • Microsoft Health – jedna z niewielu aplikacji wykorzystujących wbudowany w słuchawki Nokii krokomierz i współpracująca z opaską monitorującą Microsoft; najbardziej zależy mi na krokomierzu i kilku statystykach (chwalę się tym od czasu do czasu na Instagramie ;-)), opaski zaś nie będę raczej kupował ;-)
W czasach przed-WP używałem z powodzeniem SportTrackera, ale jego windowsowa odmiana jest bardzo skromna. Mam tę apkę oczywiście na pokładzie, ale wyłącznie w celu zaglądania do historii moich wyczynów ;-)

Podsumowując...

Możecie zapytać: no a gdzie ta migracja, to przejście? Otóż właśnie. Głównym celem obu artykułów nie było opisanie kolejnych kroków, w których przejdziemy z Androida na Windows Phone, ale pokazanie, że telefonów z tym systemem również da się używać. Dla wielu użytkowników urządzenia "da się używać" gdy mamy dostęp do masy różnorodnych aplikacji, zaspokajających potrzeby jak największej liczby zainteresowanych. Starałem się wykazać, że właśnie "się da" :-) I wydaje mi się, że się chyba udało.
Zachęcam też do grzebania systemie i wyszukiwania w Sklepie różnych innych, ciekawych i użytecznych aplikacji.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której, niestety, nie można zapomnieć. Wielu młodych ludzi z przyjemnością przesiadło by się na słuchawki z WP (na własne uszy widziałem!), ale... brakuje im SnapChata! Producent tej aplikacji i serwisu nie opublikował dotychczas wersji dla Windows Phone, zapewne kierując się słabą popularnością tego systemu, a wszelkie próby stworzenia aplikacji nieoficjalnych są skutecznie blokowane przez licencję (szkoda, że użytkownikom też się obrywa – jeśli używają aplikacji firmy trzeciej, ich konto po jakimś czasie zostaje zablokowane). No cóż, każdemu jego model biznesowy... Nawiasem, Rudy Huyn przygotował swego czasu świetną (a jakże!) aplikację o nazwie bodaj 6snap, ale – patrz wyżej. Znajdziemy w Sklepie Windows kilka niezłych aplikacji działających podobnie jak SnapChat, ale sami dobrze wiemy, jak skończyły prawie wszystkie klony Twittera czy Facebooka (Google+ powoli dogorywa – widzę to po własnym strumieniu i własnych kręgach; używam G+ od początku jego istnienia i obserwuję odpływ użytkowników generujących cenne treści). Może kiedyś coś się w kwestii SnapChata zmieni – zobaczymy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niesamowicie prosty czujnik zmierzchowy.

Tym razem zero programowania, będzie natomiast nostalgiczno-wspomnieniowy układzik, lekko zmodyfikowany.
Otóż kilka dni temu rozmawialiśmy w gronie znajomych o różnego rodzaju czujnikach zmierzchowych i czujnikach ruchu. Ponieważ należę do tych wariatów, co to hołdują jeszcze owej przestarzałej i kompletnie odrealnionej dziś zasadzie: "po co kupować, gdy można zrobić", stwierdziłem, że poskładam takie coś (czujnik zmierzchowy; sensor ruchu faktycznie lepiej nabyć, choćby ze względu na rozmiary ;)) i być może podłączę do jakiegoś mikrokontrolera. Przypomniało mi się też przy okazji, że znalazłem ostatnio w elektronicznych śmieciach stary fotorezystor (dla niewtajemniczonych: element zmieniający rezystancję, czyli opór elektryczny, pod wpływem działania strumienia światła) RPP130, jeden z kilku pozostałych po montowanych wieki temu układach tranzystorowych do zdalnego sterowania pracą urządzeń za pomocą latarki... No OK, nie było to specjalnie rozbudowane zdalne sterowanie ;)

Android i zewnętrzny moduł GPS

Od kilku dni jestem w posiadaniu smyrfona z Androidem 4.1.1 na pokładzie. Kwestie związane z wyborem systemu roztrząsałem już na G+, a ten artykuł tutaj ma konkretny temat, więc nie będę wyjaśniał po raz n-ty. Po prostu zwyciężyły popularność i ekosystem oraz przywiązanie do produktów sieciowych Google. Mniejsza.

Zbliża się sezon urlopowy :-) Moi podopieczni już mają wakacje, a ja wyjeżdżam wkrótce. W każdym bądź razie wakacje to podróże - samochodem, rowerem, na piechotę, żaglówką, motorówką, samolotem... Zaawansowane urządzenia mobilne przyzwyczaiły nas już do usług lokalizacyjnych, z których najważniejszą jest GPS (na dalszym planie mamy A-GPS, lokalizacje w oparciu o sieci WiFi itp.). Często korzystamy z programów, które w coraz ciekawszy sposób wiążą naszą lokalizację, pobraną z np. GPS-a, z przeróżnymi danymi, nieraz ocierając się o AR.
Każdy współczesny smartfon, a przynajmniej znakomita ich większość, wyposażona jest we wbudowany odbiornik sygnału lokalizacyjnego (GPS, GLONASS…

Po co mi to całe Arduino?

Oczywiście tytuł ma być jedynie prowokacją. Chociaż nie do końca - artykuł jest właśnie poświęcony pracy w Arduino IDE z mikrokontrolerami, ale bez płytek Arduino.
Czym jest Arduino - wiemy wszyscy, zarówno początkujący fani programowania elektroniki, jak i zaawansowani mikrokontrolerowcy. Jeśli jednak nie do końca wiemy, zachęcam do odwiedzenia strony domowej projektu (link 5 na końcu artykułu) oraz zerknięcia np. w poradnik (link 4).

Jakiś czas temu, przełamując się i zmieniając zdanie ("o 180 stopni" ;-)) nabyłem sobie Arduino Leonardo, głównie w celu jego "obwąchania" i zapoznania się z bogatym zbiorem bibliotek dostępnych dla tej platformy. Zgoda, różne biblioteki są dostępne niezależnie od Arduino, ale i tak się zdecydowałem. Dlaczego Leonardo? Otóż miałem ochotę przyrządzić dwie pieczenie na jednym ogniu - mieć Arduino i przetestować ATmegę 32u4. Dziś doskonale zdaję sobie sprawę, że żeby pobawić się Arduino nie trzeba go w ogóle posiadać... Ale po kolei.

Pi…