Przejdź do głównej zawartości

Jeszcze o prezentacjach - literatura

W jednym z moich poprzednich postów poruszyłem problem nieudolnego lub może raczej nieumiejętnego prowadzenia różnego rodzaju prezentacji czy wystapień. Wczoraj zaś, w bibliotece, wpadła mi w ręce ulotka pewnego wydawnictwa, na której widniała "zajawka" na temat książki Carmine Gallo "Steve Jobs. Sztuka prezentacji. Jak świetnie wypaść przed każdą publicznością". Zdaję sobie sprawę, że postać Steve'a stała się ostatnio tematem wielu publikacji, włącznie z biograficznymi, jednak ta książka - jak się domyślam, ponieważ nie posiadam jej ani tym bardziej nie czytałem - traktuje o jednej z najmocniejszych cech zmarłego niedawno szefa Apple: o umiejętności prezentacji (wystąpień) i o sposobie ich przygotowywania oraz prowadzenia.
Osobiście nie byłem nigdy i nadal nie jestem fanem Apple, Jobsa ani jego wystąpień, wolałem zawsze prezentacje z udziałem Billa Gatesa, ale jedno trzeba Steve'owi oddać: potrafił zrobić niepowtarzalny show, przykuwając uwagę i wzbudzając zainteresowanie publiczności od początku do końca, bez drzemki.
Być może zaopatrzę się w tę publikację, choć czytając artykuł, który znalazłem na Blogu o elearningu i nowoczesnej edukacji: Sztuka Prezentacji, czyli wystąpienia publiczne by Steve Jobs. Część 1 odniosłem wrażenie, że moja wizja prezentacji bliska jest wzorcowi, co mnie oczywiście bardzo cieszy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niesamowicie prosty czujnik zmierzchowy.

Tym razem zero programowania, będzie natomiast nostalgiczno-wspomnieniowy układzik, lekko zmodyfikowany.
Otóż kilka dni temu rozmawialiśmy w gronie znajomych o różnego rodzaju czujnikach zmierzchowych i czujnikach ruchu. Ponieważ należę do tych wariatów, co to hołdują jeszcze owej przestarzałej i kompletnie odrealnionej dziś zasadzie: "po co kupować, gdy można zrobić", stwierdziłem, że poskładam takie coś (czujnik zmierzchowy; sensor ruchu faktycznie lepiej nabyć, choćby ze względu na rozmiary ;)) i być może podłączę do jakiegoś mikrokontrolera. Przypomniało mi się też przy okazji, że znalazłem ostatnio w elektronicznych śmieciach stary fotorezystor (dla niewtajemniczonych: element zmieniający rezystancję, czyli opór elektryczny, pod wpływem działania strumienia światła) RPP130, jeden z kilku pozostałych po montowanych wieki temu układach tranzystorowych do zdalnego sterowania pracą urządzeń za pomocą latarki... No OK, nie było to specjalnie rozbudowane zdalne sterowanie ;)

Android i zewnętrzny moduł GPS

Od kilku dni jestem w posiadaniu smyrfona z Androidem 4.1.1 na pokładzie. Kwestie związane z wyborem systemu roztrząsałem już na G+, a ten artykuł tutaj ma konkretny temat, więc nie będę wyjaśniał po raz n-ty. Po prostu zwyciężyły popularność i ekosystem oraz przywiązanie do produktów sieciowych Google. Mniejsza.

Zbliża się sezon urlopowy :-) Moi podopieczni już mają wakacje, a ja wyjeżdżam wkrótce. W każdym bądź razie wakacje to podróże - samochodem, rowerem, na piechotę, żaglówką, motorówką, samolotem... Zaawansowane urządzenia mobilne przyzwyczaiły nas już do usług lokalizacyjnych, z których najważniejszą jest GPS (na dalszym planie mamy A-GPS, lokalizacje w oparciu o sieci WiFi itp.). Często korzystamy z programów, które w coraz ciekawszy sposób wiążą naszą lokalizację, pobraną z np. GPS-a, z przeróżnymi danymi, nieraz ocierając się o AR.
Każdy współczesny smartfon, a przynajmniej znakomita ich większość, wyposażona jest we wbudowany odbiornik sygnału lokalizacyjnego (GPS, GLONASS…

Po co mi to całe Arduino?

Oczywiście tytuł ma być jedynie prowokacją. Chociaż nie do końca - artykuł jest właśnie poświęcony pracy w Arduino IDE z mikrokontrolerami, ale bez płytek Arduino.
Czym jest Arduino - wiemy wszyscy, zarówno początkujący fani programowania elektroniki, jak i zaawansowani mikrokontrolerowcy. Jeśli jednak nie do końca wiemy, zachęcam do odwiedzenia strony domowej projektu (link 5 na końcu artykułu) oraz zerknięcia np. w poradnik (link 4).

Jakiś czas temu, przełamując się i zmieniając zdanie ("o 180 stopni" ;-)) nabyłem sobie Arduino Leonardo, głównie w celu jego "obwąchania" i zapoznania się z bogatym zbiorem bibliotek dostępnych dla tej platformy. Zgoda, różne biblioteki są dostępne niezależnie od Arduino, ale i tak się zdecydowałem. Dlaczego Leonardo? Otóż miałem ochotę przyrządzić dwie pieczenie na jednym ogniu - mieć Arduino i przetestować ATmegę 32u4. Dziś doskonale zdaję sobie sprawę, że żeby pobawić się Arduino nie trzeba go w ogóle posiadać... Ale po kolei.

Pi…