Przejdź do głównej zawartości

Dla początkujących: jak zautomatyzować wysyłanie informacji na Twittera

Posłużmy sie przykładem.

Problem:
Używam Twittera i Google Buzz. Ponieważ powiązałem obie usługi w taki sposób, że tweety są automatycznie publikowane (duplikowane) w Buzzie, nie ma sensu duplikować wpisów z Buzza na Twittera - zresztą sami zauważcie, jak to dziwnie brzmi :-) Wpadlibyśmy w nieskończoną pętlę i najprawdopodobniej zyskalibyśmy hm... dezaprobatę społeczności. Jak więc dawać znać użytkownikom Twittera o swojej aktywności na Buzzie?

Rozwiązanie (typu "jedno z...")
Można na przykład napisać sobie prosty program/skrypt, którego jedynym zadaniem będzie wysyłanie komunikatu na Twittera z linkiem do naszego Buzza i krótkim opisem, o co nam chodzi. Następnie można wykorzystać cron (w Linuksie; inne systemy również posiadają aplikacje/usługi pozwalające na uruchamianie programu w wyznaczonym czasie) i kazać mu uruchamiać nasz program/skrypt np. codziennie o 21:00.
Jedyne, o czym należy pamiętać, to rejestracja naszego programu w serwisie Twitter.

Oto przykładowy kod, realizujący opisane wyżej zadanie:



Przyda się jeszcze szablonowy program do autoryzacji aplikacji w danym profilu użytkownika usługi Twitter (po wcześniejszej rejestracji aplikacji):



I na koniec - dla wszystkich, którzy kochają graficzne interfejsy użytkownika, a nie przepadają za składnią plików konfiguracyjnych crona - zrzut konfiguracji zadania za pomocą Gnome Schedule:


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niesamowicie prosty czujnik zmierzchowy.

Tym razem zero programowania, będzie natomiast nostalgiczno-wspomnieniowy układzik, lekko zmodyfikowany.
Otóż kilka dni temu rozmawialiśmy w gronie znajomych o różnego rodzaju czujnikach zmierzchowych i czujnikach ruchu. Ponieważ należę do tych wariatów, co to hołdują jeszcze owej przestarzałej i kompletnie odrealnionej dziś zasadzie: "po co kupować, gdy można zrobić", stwierdziłem, że poskładam takie coś (czujnik zmierzchowy; sensor ruchu faktycznie lepiej nabyć, choćby ze względu na rozmiary ;)) i być może podłączę do jakiegoś mikrokontrolera. Przypomniało mi się też przy okazji, że znalazłem ostatnio w elektronicznych śmieciach stary fotorezystor (dla niewtajemniczonych: element zmieniający rezystancję, czyli opór elektryczny, pod wpływem działania strumienia światła) RPP130, jeden z kilku pozostałych po montowanych wieki temu układach tranzystorowych do zdalnego sterowania pracą urządzeń za pomocą latarki... No OK, nie było to specjalnie rozbudowane zdalne sterowanie ;)

Android i zewnętrzny moduł GPS

Od kilku dni jestem w posiadaniu smyrfona z Androidem 4.1.1 na pokładzie. Kwestie związane z wyborem systemu roztrząsałem już na G+, a ten artykuł tutaj ma konkretny temat, więc nie będę wyjaśniał po raz n-ty. Po prostu zwyciężyły popularność i ekosystem oraz przywiązanie do produktów sieciowych Google. Mniejsza.

Zbliża się sezon urlopowy :-) Moi podopieczni już mają wakacje, a ja wyjeżdżam wkrótce. W każdym bądź razie wakacje to podróże - samochodem, rowerem, na piechotę, żaglówką, motorówką, samolotem... Zaawansowane urządzenia mobilne przyzwyczaiły nas już do usług lokalizacyjnych, z których najważniejszą jest GPS (na dalszym planie mamy A-GPS, lokalizacje w oparciu o sieci WiFi itp.). Często korzystamy z programów, które w coraz ciekawszy sposób wiążą naszą lokalizację, pobraną z np. GPS-a, z przeróżnymi danymi, nieraz ocierając się o AR.
Każdy współczesny smartfon, a przynajmniej znakomita ich większość, wyposażona jest we wbudowany odbiornik sygnału lokalizacyjnego (GPS, GLONASS…

Po co mi to całe Arduino?

Oczywiście tytuł ma być jedynie prowokacją. Chociaż nie do końca - artykuł jest właśnie poświęcony pracy w Arduino IDE z mikrokontrolerami, ale bez płytek Arduino.
Czym jest Arduino - wiemy wszyscy, zarówno początkujący fani programowania elektroniki, jak i zaawansowani mikrokontrolerowcy. Jeśli jednak nie do końca wiemy, zachęcam do odwiedzenia strony domowej projektu (link 5 na końcu artykułu) oraz zerknięcia np. w poradnik (link 4).

Jakiś czas temu, przełamując się i zmieniając zdanie ("o 180 stopni" ;-)) nabyłem sobie Arduino Leonardo, głównie w celu jego "obwąchania" i zapoznania się z bogatym zbiorem bibliotek dostępnych dla tej platformy. Zgoda, różne biblioteki są dostępne niezależnie od Arduino, ale i tak się zdecydowałem. Dlaczego Leonardo? Otóż miałem ochotę przyrządzić dwie pieczenie na jednym ogniu - mieć Arduino i przetestować ATmegę 32u4. Dziś doskonale zdaję sobie sprawę, że żeby pobawić się Arduino nie trzeba go w ogóle posiadać... Ale po kolei.

Pi…