Przejdź do głównej zawartości

Dla chcących zgłębić C++

Często zarówno uczniowie, jak i inni adepci sztuki programowania pytają mnie o dobry podręcznik do C++. Szczerze powiedziawszy ciężko znaleźć naprawdę dobry podręcznik traktujący o referencyjnym (dla mnie przynajmniej) języku programowania, jakim właśnie jest C++, w sposób dogłębny, bez naleciałości rodem z Pascala (!) czy C (niestety, długo musiałem się tych naleciałości wyzbywać - teraz znowu mam inne "zboczenie": wszystko piszę jak w Javie...). Na szczęście przypomniało mi się, że jest w Internecie dostępny świetny kurs/niekurs języka C++ - może nie do końca dla początkujących (trzeba znać podstawy programowania) i może nie w 100% wyczerpujący, ale prezentujący (jak rzadko) PRAWIDŁOWY styl programowania w C++ (w zgodzie ze standardami).

Gorąco polecam:

"C++ bez cholesterolu" by Sektor van Skijlen

Komentarze

  1. Dzięki za dostęp do tego pdoręcznika, mój syn (15 lat) zaczyna się interesować C++. Do tej pory pisał w SmallBasicu - nawet mu nieźle szło, ale teraz bez przerwy trafia w mur (ograniczenia języka). Czy masz jakiś pomysł na to co mu podsunąć w temacie pisania gier typu Phan? Będę wdzięczny za wskazówki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za dostęp do tego pdoręcznika, mój syn (15 lat) zaczyna się interesować C++. Do tej pory pisał w SmallBasicu - nawet mu nieźle szło, ale teraz bez przerwy trafia w mur (ograniczenia języka). Czy masz jakiś pomysł na to co mu podsunąć w temacie pisania gier typu Phan? Będę wdzięczny za wskazówki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam się bez bicia, że nie wiem, co to za gry...

    Spróbuję chwilowo ogólnie (na czuja). Jeśli chodzi o C++ to oczywiście do pisania gier jak najbardziej się nadaje, ale najlepiej wesprzeć go jakimś frameworkiem czy zestawem bibliotek stworzonych specjalnie z myślą o twórcach tego typu programów (na przykład w Pythonie mamy PyGame).

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Niesamowicie prosty czujnik zmierzchowy.

Tym razem zero programowania, będzie natomiast nostalgiczno-wspomnieniowy układzik, lekko zmodyfikowany.
Otóż kilka dni temu rozmawialiśmy w gronie znajomych o różnego rodzaju czujnikach zmierzchowych i czujnikach ruchu. Ponieważ należę do tych wariatów, co to hołdują jeszcze owej przestarzałej i kompletnie odrealnionej dziś zasadzie: "po co kupować, gdy można zrobić", stwierdziłem, że poskładam takie coś (czujnik zmierzchowy; sensor ruchu faktycznie lepiej nabyć, choćby ze względu na rozmiary ;)) i być może podłączę do jakiegoś mikrokontrolera. Przypomniało mi się też przy okazji, że znalazłem ostatnio w elektronicznych śmieciach stary fotorezystor (dla niewtajemniczonych: element zmieniający rezystancję, czyli opór elektryczny, pod wpływem działania strumienia światła) RPP130, jeden z kilku pozostałych po montowanych wieki temu układach tranzystorowych do zdalnego sterowania pracą urządzeń za pomocą latarki... No OK, nie było to specjalnie rozbudowane zdalne sterowanie ;)

Android i zewnętrzny moduł GPS

Od kilku dni jestem w posiadaniu smyrfona z Androidem 4.1.1 na pokładzie. Kwestie związane z wyborem systemu roztrząsałem już na G+, a ten artykuł tutaj ma konkretny temat, więc nie będę wyjaśniał po raz n-ty. Po prostu zwyciężyły popularność i ekosystem oraz przywiązanie do produktów sieciowych Google. Mniejsza.

Zbliża się sezon urlopowy :-) Moi podopieczni już mają wakacje, a ja wyjeżdżam wkrótce. W każdym bądź razie wakacje to podróże - samochodem, rowerem, na piechotę, żaglówką, motorówką, samolotem... Zaawansowane urządzenia mobilne przyzwyczaiły nas już do usług lokalizacyjnych, z których najważniejszą jest GPS (na dalszym planie mamy A-GPS, lokalizacje w oparciu o sieci WiFi itp.). Często korzystamy z programów, które w coraz ciekawszy sposób wiążą naszą lokalizację, pobraną z np. GPS-a, z przeróżnymi danymi, nieraz ocierając się o AR.
Każdy współczesny smartfon, a przynajmniej znakomita ich większość, wyposażona jest we wbudowany odbiornik sygnału lokalizacyjnego (GPS, GLONASS…

Po co mi to całe Arduino?

Oczywiście tytuł ma być jedynie prowokacją. Chociaż nie do końca - artykuł jest właśnie poświęcony pracy w Arduino IDE z mikrokontrolerami, ale bez płytek Arduino.
Czym jest Arduino - wiemy wszyscy, zarówno początkujący fani programowania elektroniki, jak i zaawansowani mikrokontrolerowcy. Jeśli jednak nie do końca wiemy, zachęcam do odwiedzenia strony domowej projektu (link 5 na końcu artykułu) oraz zerknięcia np. w poradnik (link 4).

Jakiś czas temu, przełamując się i zmieniając zdanie ("o 180 stopni" ;-)) nabyłem sobie Arduino Leonardo, głównie w celu jego "obwąchania" i zapoznania się z bogatym zbiorem bibliotek dostępnych dla tej platformy. Zgoda, różne biblioteki są dostępne niezależnie od Arduino, ale i tak się zdecydowałem. Dlaczego Leonardo? Otóż miałem ochotę przyrządzić dwie pieczenie na jednym ogniu - mieć Arduino i przetestować ATmegę 32u4. Dziś doskonale zdaję sobie sprawę, że żeby pobawić się Arduino nie trzeba go w ogóle posiadać... Ale po kolei.

Pi…